Pamięć drzewa, okładka
Literatura piękna Recenzje

Pamięć drzewa

Tina Vallès to mało znana na polskim gruncie pisarka hiszpańska, której sławę przyniosła miniatura powieściowa La memòria de l’arbre, czyli właśnie Pamięć drzewa. Ta minipowieść szybko podbiła serca polskich czytelników, stając się symbolem pamięci i przemijania.

Zarys opowieści

Do domu dziesięcioletniego Jana i jego rodziców wprowadzają się dziadkowie. Jan bardzo się z tego cieszy, mimo że w domu panuje napięta atmosfera, a dorośli maskują smutek. Babcia Caterina zawładnęła kuchnią, zaś dziadek Joan większość swojego czasu poświęca właśnie jemu – Janowi. Między Joanem i wnukiem rodzi się więź i powoli zaczynają tworzyć swój własny świat. Jest wypełniony codziennymi, powtarzalnymi rytuałami, spacerami i rozmowami. To wtedy mały Jan dowiaduje się, jak wspaniałe są drzewa. Jak niezwykłe historie kryją, jak symbolicznie przemawiają, i że to one są nośnikami wspomnień.

– Dziadku, co zobaczyłeś?

– Tylko patrzę. Nie trzeba nic widzieć.

Po jego minie domyślam się, że mam zapamiętać to zdanie i nie mówić już nic więcej, tylko patrzeć w górę i czekać, bo w tej właśnie chwili kiełkuje we mnie wspomnienie.

Pewnego dnia jednak Jan dowiaduje się, dlaczego rodzice są tak zasmuceni. Chłopiec poznaje prawdę o tym, że jego ukochany dziadek zmaga się z chorobą, która odbiera mu pamięć.

Najpierw stracę pamięć, a potem zniknę ja sam.

Te słowa uruchamiają w chłopcu potrzebę zatrzymania dziadka i jego pamięci jak najdłużej. Wówczas nieświadomie zaczynają toczyć między sobą grę w pytania i odpowiedzi, polegającą na wzajemnej stymulacji mentalnej i na budowaniu wspomnień. Stary Joan, świadomy postępującej choroby, robi wszystko, żeby zaopatrzyć wnuka we wszystkie życiowe mądrości, jakie posiada. Chce udzielić mu ważnych, życiowych lekcji i przygotować go na swoje odejście.

I wiem, że dziadek pragnie, abym zapamiętał wszystko, o czym mówimy. Jakby zaopatrywał mnie w żelazny prowiant na przyszłość, kiedy jego już nie będzie.

Narracja w powieści

Narratorem historii jest Jan i ta dziecięca perspektywa pozwala nam zobaczyć inną stronę poważnej choroby osoby dorosłej, ale bliskiej sercu. Mały Jan próbuje zrozumieć to, co się dzieje z dziadkiem. Jednak nie zawsze w pełni trafnie ogarnia i ocenia sytuację. I chociaż autorka nie skupia się na medycznej stronie choroby Alzheimera, w ogóle nawet nie pada w powieści taka diagnoza, to poprzez tę specjalną relację dziadka i wnuczka wyraźnie tę chorobę widać. Proste sytuacje życiowe, w których bohaterowie uczestniczą, początkowo niewielkie rysy i pęknięcia w powtarzalnej codzienności, odejścia od ustalonego porządku czy zmienność dotychczasowych zwyczajów, ukazują, jak trudną drogę pokonują osoby obarczone tą chorobą. Jak walczą o każdy skrawek swojej pamięci, i że finalnie jest to droga bez powrotu. Że to droga do powolnego znikania. A przecież „to dzięki pamięci jesteśmy tym, kim jesteśmy”. Ona, jak drzewa w ziemi, zapuszcza w nas korzenie.

Obraz zwykłej, choć czasem smutnej codzienności

Pamięć drzewa to pozornie prosta książka na trudny temat. Za pomocą poetyckiego stylu i ogromnej wrażliwości na słowa i emocje, autorka rysuje obraz zwykłej, choć czasem smutnej codzienności. Narrację ulepiono z drobnych zdarzeń, ulotnych chwil i niepowtarzalnych momentów, z które składa się życie i z których budują się wspomnienia. Aż trudno uwierzyć, jak wiele treści kryje się w tej niewielkiej książeczce. Oszczędna w słowach, skupia się na emocjach, ale nie tych oczywistych, lecz tych głęboko ukrytych, których często nie potrafimy nazwać, mimo że bardzo mocno je przeżywamy.

Jak wspomniałam, powieść składa się z krótkich rozdziałów, które są migawkami z różnych ważnych z perspektywy Jana i Joana momentów. Ta struktura jest bardzo przemyślana, bo chwyta sedno. Chwilami jednak ta fragmentaryczność też trochę przeszkadza, bo chciałoby się więcej tych przemyśleń, tych pozornie banalnych, lecz jakże ważnych rozmów, a wycinkowa forma ich prezentacji nie zawsze pozwala wczuć się w klimat historii. Ja zostawałam z uczuciem niedosytu, z przekonaniem, że coś zostało niedopowiedziane… Nie uważam tego za wadę powieści, po prostu moja czytelnicza dusza czasami nie w pełni została zaspokojona słowami.

Podsumowanie recenzji

Pamięć drzewa to piękna, melancholijna, książka o naturze codzienności, o życiowych zmaganiach, o budowaniu relacji, o dorastaniu, odchodzeniu i przemijaniu. O kreacji intymnych życiowych momentów, które tworzą nasze wspomnienia i budują pamięć o przeszłości i o tych, których już nie ma. To powieść z uniwersalnym przekazem, absolutnie dla każdego, a szczególnie dla osób, które znalazły się na życiowym zakręcie, przytłoczyła je jakaś dolegliwość lub po prostu potrzebują pokrzepienia. Ogromnie polecam. jedna z piękniejszych powieści o życiu, jaka trafiła w moje ręce.

Agnieszka