Idealne zakończenie, okładka
Literatura piękna Recenzje

Idealne zakończenie

Napisanie listu miłosnego do nieznajomego wymaga odwagi. W końcu szanse na to, że i on będzie zainteresowany rozwijaniem relacji są stosunkowo niewielkie. April jednak pokonała swoje lęki i zostawiła w księgarni list do pracującego tam przystojniaka. Wydawać by się mogło, że plan poderwania księgarza może się udać. Szczególnie kiedy parę dni później kobieta dostaje odpowiedź na swoją wiadomość. Nie ma ona jednak pojęcia, że jej list nie trafił do tego, do kogo powinien. Zapraszam do przeczytania recenzji książki Idealne zakończenie.

Zarys fabuły

Idealne zakończenie to prawdziwe zamieszanie i mocno zagmatwany trójkąt miłosny. Znajdziemy w nim April – singielkę szukającą miłości, która odważyła się zostawić pierwszy liścik. Laurę – wdowę z dzieckiem, która liścik znalazła i pomyślała, że to ona jest odbiorcą romantycznej wiadomości, oraz Westleya. To pracownik księgarni, który nieświadomie znajduje się w samym centrum tej dziwnej relacji. Jak wyjaśnić fabułę tej książki w najprostszych słowach? Otóż tak: April pisze anonimowy list miłosny do Westleya. Znajduje go Laura, przekonana, że to właśnie Westley wysyła jej tajemnicze wiadomości. I tak zaczyna się wymiana korespondencji. Obie kobiety są przekonane, że piszą z Westleyem. On jednak każdą z nich traktuje jak zwyczajne stałe klientki. To naprawdę skomplikowany układ i muszę przyznać, że przez kilka pierwszych rozdziałów miałam problem, by nadążyć za fabułą i dokładnie zapamiętać kto jest kim. Szczególnie że powieść ma naprawdę wielu bohaterów drugoplanowych, z których każdy odgrywa w swoim czasie jakąś istotną rolę.

Listy miłosne

Motyw listów jest czymś, co w książkach uwielbiam. Kiedy więc przeczytałam opis Idealnego zakończenia i zobaczyłam, że bohaterka dostaje liścik miłosny, który nie jest skierowany do niej, byłam przekonana, że będzie to historia dla mnie. I faktycznie, ma ona w sobie wiele elementów, za którymi przepadam. Jest przewrotna, zaskakująca i nietypowa. Obecnie romanse mnożą się na potęgę i ciężko znaleźć taki, który wyróżni się od pozostałych. Tutaj nie ma takiego problemu. Fabuła jest naprawdę oryginalna i jest to największy plus tej powieści. Kolejnym ważnym dla mnie elementem jest sposób, w jaki autorka mówi o książkach. Czytanie, kupowanie książek, poznawanie nowych autorów przedstawiono z punktu widzenia prawdziwego miłośnika literatury. To książka dla osób, które książki kochają i czuć to na każdej stronie. Podobnie jest z komediami romantycznymi. Powieść Moiry Macdonald przepełniono nawiązaniami do najpopularniejszych komedii romantycznych; Narzeczona dla Księcia czy Masz wiadomość pojawiają się w niej naprawdę wiele razy.

Wiele bohaterów i wątków

Pomimo faktu, że powieść zbudowano na lubianych przeze mnie motywach, które doceniałam podczas lektury, miałam problem, żeby w tę historię wciągnąć się bez opamiętania i z przyjemnością czytać stronę za stroną. Być może miało to związek z tym, że powieść, co już wcześniej wspomniałam, miała naprawdę wielu bohaterów, a co za tym idzie wiele wątków. Co prawda wszystkie wątki łączyły się w spójną całość, jednak podczas czytania często czułam się przytłoczona i lekko pogubiona. Wpływał na to również fakt, że w książce regularnie następowała zmiana narracji – z trzecioosobowej na pierwszoosobową, kiedy do głosu dochodzili ci właśnie drugoplanowi bohaterowie. Listy, opisy prywatnego życia bohaterów, zmiana narracji, wielowątkowość oraz skomplikowany i idący w nieznanym kierunku trójkąt miłosny – to wszystko może naprawdę przytłoczyć i sprawić, że książka wydaje się zbyt intensywna. I momentami właśnie taka była.

Idealna komedia romantyczna

Nie da się zaprzeczyć, że Moira Macdonald stworzyła komedię romantyczną, na jaką czekają czytelnicy. Wszystko tu jest na swoim miejscu. Poczucie humoru, pragnienie miłości i uczucia bycia kochanym, trudna przeszłość bohaterów i nadzieja na lepsze jutro. Obecny w powieści trójkąt miłosny trzyma w napięciu. Najważniejszym jest jednak, że jak w każdej komedii romantycznej, każdy z bohaterów dostaje swoje szczęśliwe zakończenie. Idealne zakończenie to romans, który poprawia humor. Nie wymaga od czytelnika zbyt wiele, a sprawia, że można poczuć bliskość z bohaterami. Na koniec jednak wspomnę o minusie, który znacznie utrudniał mi czytanie. Są nim powolne tempo akcji i momenty, w których po prostu nie działo się nic. Nieporozumienie z listami mogłaby wyjaśnić jedna rozmowa. Zamiast tego dostajemy opisy codzienności, życia innych pobocznych bohaterów, zbyt dużo szczegółów dotyczących otoczenia. W wielu momentach dzieje się bardzo dużo, a jednocześnie nie dzieje się nic, co posuwałoby akcję do przodu.

Podsumowanie recenzji

Ostatecznie Idealne zakończenie okazało się więc książką pełna uroku, choć niepozbawioną wad. To jedna z tych historii, które jednocześnie bawią i frustrują – bo gdy wydaje się, że bohaterowie są o krok od odkrycia prawdy, akcja ponownie skręca w zupełnie niespodziewanym kierunku. Mimo to trudno odmówić jej ciepła i specyficznej magii. I choć momentami nie mogłam doczekać się szczerej rozmowy między bohaterami, to z perspektywy całości widzę, że to właśnie w tym leży urok powieści Macdonald – w tych drobnych absurdach i spokojnym rytmie codzienności. Nie jest to powieść idealna, ale zdecydowanie potrafi poprawić nastrój i zostawić z przekonaniem, że czasami nawet największy chaos może doprowadzić do naprawdę pięknych (i idealnych) zakończeń.

Natalia Harpula

@allmysonnats