Krwi nie odmówi nikt
Krwi nie odmówi nikt to już drugi tom cyklu wojennego z Antonim Fischerem w roli głównej, lecz chociaż nie czytałam pierwszej części, to nie przeszkadzało mi to w lekturze. Do książki skusił mnie przede wszystkim tytuł, który od razu skojarzył mi się z fragmentem wiersza Broniewskiego. Mimo upływu lat wciąż go pamiętam…
Zarys fabuły

Ryszard Ćwirlej zabiera nas do okupowanego Poznania, który nazywa się teraz z niemiecka Posen a także wszystkie instytucje oraz nazwy ulic i innych obiektów mają zmieniane nazwy na niemieckie. Mieszkańcy są zastraszeni i boja się o swoją przyszłość. Co ich czeka w tej nowej, takiej a nie innej rzeczywistości? Antoni Fischer wbrew wszystkiemu został w mieście, przez wielu uznawany jest za zdrajcę, bo przywdział niemiecki mundur, chociaż niektórzy wiedzą, że zrobił to dla dobra kraju. Sam zdaje sobie sprawę z tego, że jest w trudnym położeniu, gdyż jako agent polskiego podziemia zmuszony jest ciągle do lawirowania między swoimi a Niemcami, bo z każdej strony może czekać na niego śmierć… Czuje się nieco pewniej tylko dlatego, że żona została u krewnych w Szwajcarii. Tam jej nic nie powinno grozić.
Nazywam się Antoni Fischer i jestem zdrajcą. Tak przynajmniej uważają ludzie mijający mnie na ulicy, ci, co znają mnie z dawnych czasów.
Wszystko dookoła się zmieniło. Nie ma już mojego Poznania, jest teraz niemiecki Posen. Co więcej, nie ma już mojego kraju. Nasza armia poszła w rozsypkę, a żołnierze trafili do niewoli. Polska została wymazana z mapy i rozdarta przez dwóch zaborców. Jednak ja nie opuściłem Poznania. Miałem tu jeszcze coś do zrobienia.
Retro kryminał
Trwa wojna, więc obowiązuje też zakaz używania świateł. Zarówno samochody jak i pociągi muszą poruszać się z przysłoniętymi reflektorami. Pewnie z tej właśnie przyczyny dochodzi do wypadku, niemiecka limuzyna zostaje staranowana przez pędzącą lokomotywę. Na miejscu ginie dwóch mężczyzn oraz nastolatek – syn gauleitera Wolnego Miasta. Gestapo od razu wyklucza wypadek drogowy i podejrzewa spisek polskich kolejarzy…
Bo jak lokomotywa jedzie z prędkością sześćdziesiąt kilometrów na godzinę i coś jej wpadnie pod koła, to, mówię ci, kompletna miazga. Nie ma co zbierać. Ona waży sto ton, to tak jakby elefant mrówkę rozdeptał. Mrówka ze słoniem nie ma szans.
Zupełnie przypadkowo tym pociągiem jechał Tolek Grubiński. Jeden z lepszych złodziei, więc nic w tym dziwnego, że chciał skorzystać z okazji. W trakcie zamieszania wyskoczył z pociągu i udało mu się zabrać elegancką skórzaną teczkę z rozbitego samochodu. I chociaż po czasie uświadomił sobie, że zbyt głupio się zachował, lecz nie mógł się oprzeć pokusie. Miał tylko nadzieję, że podczas przeszukania pociągu nikt nie domyśli się, że to skradziona teczka z niemieckiego auta.
Był zawodowym złodziejem już ponad dwadzieścia lat i jak dotąd ani razu nie siedział. Obrabiał mieszkania, otwierał kasy ogniotrwałe i włamywał się do urzędów, ale szczęście zawsze mu sprzyjało. Nigdy nie stanął przed sądem i nie został skazany na więzienie.
Podsumowanie recenzji
Krwi nie odmówi nikt to retro kryminał z duszą, pełen nostalgii i realizmu, ale też sporo w nim ironii. Autentyczny przekaz brutalnej wojennej atmosfery i klimatu zagrożenia.
To opowieść o odwadze, strachu przed śmiercią i trudnych życiowych wyborach.
Mimo trudnego tematu, książkę czyta się lekko i szybko, styl autora ma w tym swój udział.
Myszka


