Diabły z Bassa Modenese
Są książki, po przeczytaniu których nie jestem w stanie zebrać myśli. Po których brakuje mi słów, by opisać to, co dzieje się w mojej głowie. Po których zastanawiam się, jak człowiek mógł zgotować drugiemu człowiekowi taki los. Jak można było zabawić się czyimś kosztem, by osiągnąć swoje chore ambicje. Diabły z Bassa Modenese zdecydowanie należą do tej kategorii. Moje oczy robiły się coraz większe z każdą kolejną czytaną przeze mnie stroną.
Witajcie w piekle
Włochy, lata 90. XX wieku. 16 dzieci zostało odebranych rodzicom, którzy zostali oskarżeni o przynależność do satanistycznej sekty, która pod wodzą miejscowego księdza odprawiała rytuały seksualne. Zeznania dzieci mroziły krew w żyłach, a krąg podejrzanych rozrastał się. Pojawiały się bardzo poważne oskarżenia. Mówiono o torturach, wykorzystywaniu dzieci seksualnie, morderstwach. Ta sprawa miała zebrać śmiertelne żniwo i na zawsze rozbić niektóre z rodzin.
Gdy mrok spowija prawdę
Nie chcę spoilerować treści książki Diabły z Bassa Modenese ani zdradzać tego, co wykazało śledztwo. Powiem tylko tyle, że do tej pory brakuje mi tchu, gdy pomyślę o tym, do czego doprowadzili pewni ludzie. Zawsze czuję się bezsilna, gdy widzę, że jakiemuś dziecku dzieje się krzywda. Kiedy wybudza się je w nocy i zabiera ze znanego środowiska. Tak było w tym przypadku. Zło przychodziło do niektórych nocą.
Najmroczniejsze śledztwo współczesnych Włoch
Diabły z Bassa Modenese to historia o wyrachowaniu, o manipulacji i o krzywdzie, która położyła się cieniem na życiu kilkunastu osób. Najgorsze w tym wszystkim było to, że ta historia wydarzyła się naprawdę i dotyczyła dzieci. To nie jest książka do przeczytania za jednym razem. W każdym razie dla mnie taka nie była. Musiałam dawkować sobie lekturę, by móc ochłonąć po tym, co przeczytałam, i przemyśleć to, czego świadkiem byłam. Nie mogłam podejść do książki spokojnie, czułam, jak zalewa mnie krew, gdy widziałam niekompetencję ważnych dla sprawy osób. Rozwiązanie zagadki wbiło mnie w fotel i do tej pory przyprawia mnie o ciarki na całym ciele. W mojej głowie wciąż pojawiają się pytania „Dlaczego?” i „Jak?”.
Na zakończenie
Diabły z Bassa Modenese to była dla mnie bardzo mocna książka. Nie zapałałam do niej miłością od pierwszego wejrzenia. Miałam do niej dwa podejścia. Za pierwszym razem nie zaklikało. Za drugim razem przepadłam i nie mieści mi się w głowie, że ktoś mógł doprowadzić do takiej sytuacji. I jeszcze działo się to tak niedawno temu… Polecam, jeśli lubicie reportaże. Nie słyszałam wcześniej o tej sprawie, więc nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać.
Maria Derejczyk-Zwierzyńska
czytelnia-mola-ksiazkowego