Opowieść o starym dziecku
Opowieść o starym dziecku to nigdy nie publikowany w naszym kraju debiut Jenny Erpenbeck, to moje pierwsze spotkanie z autorką i muszę przyznać, że od razu mnie lektura zaskoczyła. Tak naprawdę nie wiedziałam czego się właściwie spodziewałam, bo trudno czegokolwiek oczekiwać od debiutu. Książka nie jest zbyt obszerna, więc czyta się ją dosyć szybko, lecz dopiero po lekturze zaczyna się ją analizować jej tajemniczość. To książka zupełnie inna niż wszystkie, które ostatnio czytałam.
Tajemnicza bohaterka
Książka Opowieść o starym dziecku wymaga uwagi i nie jest to łatwa powieść. Jednak to dość subtelna i refleksyjna historia, w której znajdziemy wiele pytań, lecz tak naprawdę nie otrzymamy żadnej odpowiedzi na nie…
Bohaterką książki jest tajemnicza dziewczynka, która nagle pojawia się w mieście. Zjawia się dosłownie znikąd, nie wie kim jest, skąd w ogóle pochodzi, jak się nazywa, kim są jej rodzice i dlaczego właśnie tu się znalazła. Jednak już na pierwszy rzut oka wydaje się, że dziewczynka wie o wiele więcej, niż się innym wydaje.
Gdy ją znaleziono, stała na głównej ulicy w mieście, z pustym kubłem w ręce, i nic nie mówiła. Kiedy później zabrała ją policja, zapytano ją rutynowo, jak się nazywa, gdzie mieszka, rodzice, kim są, wiek, ile ma lat. Czternaście, odpowiedziała dziewczynka, ale nazwiska nie potrafiła podać, ani tego, gdzie mieszka.
Zarys fabuły
Dziewczynkę umieszczono w największym domu dziecka i właśnie tam odzyskuje niejako spokój. Tak jakby odkryła tam sposób na przetrwanie. Sierociniec położony na samym skraju miasta składa się z kilku obiektów rozrzuconych na rozległym i chaotycznie zabudowanym terenie. Są tam budynki mieszkalne, przedszkole, szkoła dla młodszych i druga dla starszych klas, ponadto pawilon kuchni, sala gimnastyczna, aula, wybetonowany plac, boisko piłkarskie i szopy, w których ulokowane są różne warsztaty, w których młodzież uczy się tego, co będzie od nich wymagało późniejsze życie. Dziewczynka stara się być niewidzialną, milczącą i nie buntuje się wcale. Zgadza się na wszystko i ulega wszystkiemu, co fundują jej inni wychowankowie sierocińca. Wie, że w domu dziecka panuje hierarchia a ona zajmuje tam najniższe miejsce. Lecz jej to nie przeszkadza. Dziewczynka nie jest ładna, można nawet stwierdzić, że jest brzydka, nieforemna i nie wygląda jak dziecko…
Kiedy weszła do klasy i wszyscy stanęli obok swoich ławek, a ona sama stanęła z przodu obok nauczycielki, poczuła się jak Guliwer wśród liliputów. Rozejrzawszy się, stwierdziła, że może patrzeć z góry na wszystkie głowy. Wtedy zrozumiała, że jest za duża.
Kim jest ta dziewczynka? Skąd się wzięła? Dlaczego nikt jej nie szuka?
Podsumowanie recenzji
Opowieść o starym dziecku to poruszająca i mocna lektura, chociaż może nie jest dla wszystkich. Do mnie w pełni również nie przemówiła, chociaż nie mogę powiedzieć, że to zła lektura. To smutna i przygnębiająca opowieść o samotności, zapomnieniu, wykluczeniu i utracie tożsamości. Osobliwy styl autorki jest jakby metaforyczny a częste powtarzanie słów i całych zdań wydaje się celowym zabiegiem autorki żeby nadać niektórym szczegółom znaczenia. Historia tajemniczej dziewczynki, która nie ma przeszłości (a może i przyszłości) intryguje i niepokoi.
Z pewnością wielu czytelników bardziej ją doceni. Może i ja za jakiś czas ponownie ją przeczytam i spojrzę na nią innym okiem…
Myszka


