Nie musisz być szalony, żeby tu pracować
Stygmatyzacja stanowi przeszkodę w leczeniu oraz procesie zdrowienia osób z zaburzeniami psychicznymi. Powoduje dodatkowe trudności nie tylko dla samych chorych, ale również dla ich rodzin. W odniesieniu do osób zmagających się z zaburzeniami psychicznymi, pojęcie stygmatyzacji obejmuje swoim zasięgiem zwykle wiele negatywnych postaw prezentowanych w społeczeństwie. Przykładem jest chociażby unikanie zawierania znajomości, czy też ograniczenie kontaktu, blokowanie pewnych form aktywności. Na przykład możliwości zatrudnienia. Nic zatem dziwnego, że osoby cierpiące, nie chcą się zgłaszać ani do psychologa, ani – tym bardziej – do psychiatry. I mimo iż od kilku lat powszechnie wdraża się przychoedukację, to ich tak to stygmatyzowanie istnieje. Słysząc o depresji, myślimy, że to wymysł, radzimy choremu „wziąć się w garść”. Schizofrenia kojarzy nam się z mordercą, który pod wpływem urojeń będzie nas gonił z nożem. Nic zatem dziwnego, że niedoinformowani, chcielibyśmy widzieć osoby z zaburzeniami zamkniętych w „psychiatryku”. Zapraszam na recenzje książki Nie musisz być szalony, żeby tu pracować.
Praca psychiatry

Czy jednak rzeczywiście wiemy, o czym mówimy? Czy w pełni zdajemy sobie sprawę, czym jest pobyt w szpitalu psychiatrycznym? I co więcej, jak skomplikowany i narażony na wypalenie jest zawód psychiatry, deprecjonowany nawet przez samych lekarzy? Teraz możemy osobiście przekonać się, jak przebiega praca w szpitalu psychiatrycznym, a dokładnie – w państwowym szpitalu psychiatrycznym. W ten świat za zamkniętymi drzwiami zaglądamy patrząc na wszystko okiem pracującego na oddziale psychiatry, dr Benji`ego Waterhouse’a. Opublikowana nakładem wydawnictwa Znak książka pt. Nie musisz być szalony, żeby tu pracować. Z życia psychiatry, to lekki i zabawny dokument o rzeczach, które zabawne nie są. Humor jest tu jednak reakcją obronną bohatera na wszelkie niedostatki systemu opieki i na samych pacjentów. Zwykle realnie odczuwają cierpienie lub – przy odrobinie szczęścia – zaledwie dyskomfort. To doskonała lektura nie tylko dla studentów medycyny, ale i praktykujących lekarzy (w tym psychiatrów). Poza tym dla osób zainteresowanych tematem zaburzeń psychicznych.
Brutalna rzeczywistość
Mimo iż samo opisywanie przypadków klinicznych kojarzy się raczej z case study i ze studiami, to jednak autorowi udało się uniknąć akademickiego charakteru książki. Co więcej, czyta się ją niczym najlepszą powieść. Z tą różnicą, że tu niektórzy ludzie są przekonani, że nie żyją, inni – że są Jezusem, a jeszcze inni przemierzają pół świata by wyjść za mąż za celebrytę. Takie osoby zwykle kończą na oddziale psychiatrycznym na obserwacji i / lub leczeniu, pod warunkiem oczywiście, że są wolne łóżka i mieszkają na tyle wysoko, by ryzyko popełnienia przez nich samobójstwa było realne.
Życie pacjentów
Waterhouse w opowieści o pacjentach „tego” szpitala wplata wątki osobiste. Pisze o wyborze specjalizacji i reakcji otoczenia, o pierwszych tygodniach na oddziale, problemach z jakimi młody psychiatra musi się mierzyć. Przywołuje także historie psychiatrii (w szczególności te drastyczne metody leczenia czy postępowania z pacjentem). W książce Nie musisz być szalony, żeby tu pracować. Z życia psychiatry poznajemy też wielu pacjentów, którzy znaleźli się na oddziale lub byli konsultowani w poradni. Przykładowo Anton właśnie zerwał ze swoim chłopakiem i miał obniżony nastrój, Jamal był przekonany, że gra w kiepskim filmie, Graham uważał, że jest Mesjaszem. To tylko kilka przykładów pacjentów. Nie reprezentują oni pełnego przekroju pacjentów, ale dają nam chociaż zarys tego, z czym musi mierzyć się psychiatria. Niektórzy z nich chcą pomocy, inni jej potrzebują nawet jeśli nie chcą, innym nie pomoże już żadna pomoc w powrocie do życia w społeczeństwie. Wówczas są skazani na wielokrotne pobyty w szpitalu.
Podsumowanie recenzji
Książka Nie musisz być szalony, żeby tu pracować. Z życia psychiatry mogłaby być nieco depresyjna, gdyby nie czarny humor autora, który w ten sposób radzi sobie z rzeczywistością. Z rzeczywistością, w której kod choroby dyktuje status społeczny, stan wolnych łóżek czy sposób finansowania leczenia. Po odłożeniu książki jedno jest jednak pewne – już nigdy nie będziemy mówić, że jesteśmy szaleni, a co ważniejsze – nikogo już nie będziemy odsyłać „do czubków” chcąc go obrazić. To bowiem obraża tylko i wyłącznie osoby cierpiące, pacjentów szpitali psychiatrycznych. A oni i tak już byt długo byli stygmatyzowani.
Justyna Gul,
Qultura słowa