Matilde
Moje palce od kilku minut wiszą bezwładnie nad klawiaturą. W głowie kłębi się wiele myśli, których nie potrafię ubrać w słowa. Jak mam przekazać ból, który rozerwał moje serce na miliony kawałków? Jak pozwolić sobie na krzyk, który utknął w głębi mojej duszy?
Chodź, opowiem Ci o ideologii, która zapisała się krwią na kartach historii
Pierwsza miłość. Jedni biorą z nią ślub, drudzy rozstają się w gniewie, a jeszcze inni wspominają po latach z nostalgią, chociaż drogi się rozeszły. A co, jeśli to uczucie rodzi się w świecie naznaczonym ideologią, która nie tylko odbiera ludziom majątki, na które ciężko pracowali, ale również pozbawia ich życia? Ten wątek pojawia się w powieści Matilde. Tytułowa dziewczyna, córka majętnego człowieka, chce poślubić Hansa, chłopaka, który nie pochodzi z dobrego domu, a oprócz tego dał się porwać ideologii głoszonej przez wyznawców Hitlera. Mało tego, również Matilde przyjmuje jej przekonania jako swoje. Moje serce pękało na miliony drobnych kawałeczków, gdy widziałam, co działo się w miarę upływu czasu, gdy przekonanie o czystości rasy i wyższości nad innymi ludźmi coraz głębiej wnikało do umysłu niektórych bohaterów. Na kartach tej powieści niejednokrotnie została przelana krew.
To była jedna z tych historii, które chciałam czytać, ale jednocześnie bałam się tego, co za moment się wydarzy. Zdarzało mi się odkładać książkę na półkę, bo musiałam ochłonąć po tym, co przeczytałam. Kilka razy miałam też w oczach łzy. Wszystko we mnie krzyczało, gdy widziałam, na jaką ścieżkę wchodzi Matilde. Ta bohaterka wzbudzała we mnie bardzo sprzeczne uczucia. Z jednej strony chciałam jej nienawidzić, ale z drugiej strony było mi jej żal. Nie mam pojęcia, jak zachowałabym się na jej miejscu. Łatwo mi ją oceniać z perspektywy fotela, ale być może byłabym tak samo podatna na wpływy ideologii jak ona.
Siła tkwi w prostocie
Narracja w przypadku Matilde była bardzo surowa. Nie znajdziecie tutaj kwiecistych opisów. I nie jest to zarzut z mojej strony. Siła przekazu tej historii tkwi, moim zdaniem, w tej prostocie. Widzimy akcję i to, jakie skutki niesie ze sobą. Można się wściekać na decyzje bohaterów, współczuć im, ale trudno pozostać wobec nich obojętnym. W każdym razie ja nie potrafiłam tego zrobić. I chociaż ta powieść nie jest długa, widać, jaką drogę przeszli bohaterowie, jak odcisnęły się na nich wydarzenia. Jak ich wyobrażenia o świecie zderzały się z rzeczywistością. I to było niesamowite.
Wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono
Jak już wspomniałam, nam, współczesnym ludziom, łatwo oceniać innych. Możemy sobie myśleć, że nie dalibyśmy się ideologii, że bylibyśmy ponad tym wszystkim. Na pewno? Bliżej było mi do podejścia rodziców Matilde, ale też kiedyś byłam nastolatką, która wszystko wiedziała najlepiej i nie dopuszczała do siebie głosu rozsądku. Ta historia pokazuje, z jakimi konsekwencjami mogło się spotkać takie ślepe zapatrzenie w ideologię i bezmyślne jej powtarzanie.
Podsumowanie
Gratuluję autorowi Matilde, pozbawił mnie słów. Nie spodziewałam się tego, że ta historia wywrze na mnie aż tak duże wrażenie. Przejechał po mnie emocjonalny walec, ale nie żałuję, że mu na to pozwoliłam. To była dla mnie lekcja pokory. Polecam, jeśli lubicie powieści historyczne, które nie tylko przenoszą w czasie, ale też pozostawiają po sobie ślad w sercu.
Maria Derejczyk-Zwierzyńska


