Festung Breslau
Mamy wielu znakomitych autorów kryminałów w naszym kraju, którzy mogą poszczycić się okazałą, uwielbianą przez czytelników i wielokrotnie docenioną przez krytyków, literacką twórczością. Jeśli jednak miałabym wskazać mistrza w tym względzie na polu jakże lubianego nurtu powieści kryminalnej retro, to bez najmniejszego wahania wskazałabym na Marka Krajewskiego. I dlatego z tym większą przyjemnością przychodzę dziś do Was z recenzją nowego wydania powieści tego autora pt. Festung Breslau – jednej z najlepszych odsłon serii o losach kryminalnego radcy Eberharda Mocka. Zapraszam.
Zarys problematyki
Breslau, wiosna roku 1945. Miasto umiera, otoczone przez radzieckie wojska, trawione pożarami, cierpiące głód. Właśnie w tych okolicznościach Eberhard Mock zostaje postawiony przed niezwykle trudnym wyborem. Zbadania sprawy brutalnie zgwałconej i zamordowanej młodej dziewczyny, czy też zadbania o własny los i los swej małżonki. Mock wybiera to pierwsze, stając się jedną z najważniejszych figur na planszy gry o prawdę, poczucie zadośćuczynienia wynaturzonemu złu… To bez wątpienia jedna z najbardziej dramatycznych, ale też i najlepszych odsłon niniejszej serii Marka Krajewskiego, która liczy sobie dwanaście części. Przede wszystkim jest to historia o kolejnym śledztwie Eberharda Mocka – trudnym, niebezpiecznym śledztwie, ale jednocześnie i umiejscowionym w rzeczywistości najprawdziwszego piekła na ziemi, jakim był oblężony Breslau. I to też wyróżnia ten tytuł, stawia go na pozycji czegoś innego. Bo wojna i policyjne śledztwo w sprawie śmierci jednej osoby rzadko idą ze sobą w parze, ale w tej opowieści tak właśnie się dzieje…
Powieść wzbudzająca ogrom emocji
Krótki prolog rozrywający się w latach 50-tych, a następnie już wydarzenia z marca 1945 roku. Tak właśnie przedstawia się fabularna postać Festung Breslau, ukazująca okoliczności zaangażowania się Mocka w śledztwo w sprawie zamordowanej dziewczyny. Dalej jego kolejne dramatyczne losy. Za ich sprawą nie raz i nie dwa razy przyjdzie mu walczyć o życie, jak i też dramatyczne osobiste perypetie. Są one znaczone trudnymi wyborami, poświęceniem, stratą. Cały czas odczuwamy tu niezwykłe napięcie, cały czasy zadajemy sobie pytania o to, w jakim kierunku potoczy się ta relacja. Przez cały czasy mamy przyjemność uczestnictwa w czymś doskonałym pod względem literackim, ale też i bardzo mrocznym pod kątem emocji. Jednak z twórczością Marka Krajewskiego tak już musi być. Mocno, odważnie, mrocznie w każdym względzie, gdy oto autor ten dotyka najciemniejszych zakamarków ludzkiej natury.
Brutalna rzeczywistość
Postać i miejsce akcji to dwa najważniejsze elementy Festung Breslau. Z jednej strony jest już mocno zaawansowany wiekiem, zmęczony wojennym chaosem, ale wciąż dysponujący niezwykle bystrym umysłem Eberhard Mock… Z drugiej strony jest umierająca twierdza Breslau, która wciąż walczy, ale jest skazana na klęskę. I to właśnie połączenie postaci głównego bohatera z tym wojennym piekłem miasta wywiera na nas największe wrażenie. Oto w czasie apokalipsy trzeba zdobyć się na jeszcze jeden akt przyzwoitości. To również historia o ludzkim szaleństwie, które przybiera bardzo różną postać. Od sadystycznego okrucieństwa, poprzez obojętność na wszystko, jak i kończąc na konieczności balansowania na granicy realizmu i tego, co kryje się poza powszechnie przyjętymi normami zwykłego życia. I znów można powiedzieć, że chyba żaden inny autor nie umiałby oddać tego stanu w tak mocny i zarazem realistyczny sposób. Chwilami sami czujemy lekki niepokój przed tym, do czego to wojna, ale też i przemoc, skłania ludzi.
Podsumowanie recenzji
Uwielbiam kryminały Marka Krajewskiego. Za ten zawsze obecny mrok, za odwagę ukazywania najpodlejszych ludzkich czynów, jak i za realizm czasu i miejsca, w jakim się one rozgrywają. I uwielbieniem tym obdarzam oczywiście również niniejszą powieść. Jest ona jednym z ostatnich akcentów literackiego spojrzenia na postać Eberharda Mocka (w układzie chronologicznym jego życiowych losów). Jest też i jednym z ostatnich akcentów spojrzenia na Breslau, które po 1945 roku stanie się już zupełnie innym miastem. Oczywiście są to również emocje, wobec których nie sposób przejść obojętnym, jak i jest też porywająca, znaczona kryminalną zagadką, perfekcyjnie skonstruowana intryga. Rzeczy dobre warto przypominać. Dlatego też cieszmy się, że oto ukazuje się nowe wydanie serii Marka Krajewskiego o losach Eberharda Mocka. Bo to literacka jakość, umiejętność zabierania czytelnika w fascynującą podróż w czasie. Ponadto niezwykła inteligencja relacji, której nie sposób nie docenić. To wszystko niesie sobą lektura Festung Breslau, do której to poznania gorąco zachęcam.
Urszula Janiszyn,
I, po lekturze…


